Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę. Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: «Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?» Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił. A do nich rzekł: «Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz nawet w dzień szabatu?» I nie mogli Mu na to odpowiedzieć.
Przyszedł do faryzeusza. No jak to? On? Do faryzeusza? Jezus
daje nam piękny przykład pokory. Idzie aby spożyć posiłek, bo On nigdy nie
potępia człowieka. Człowiek z natury jest dobry, bo został stworzony na obraz i
podobieństwo Boże, bo jest w nim Boży Duch, natomiast czyny ludzkie… te już nie
zawsze są dobre. Jak często my zapominamy o tym, że powinniśmy brać przykład z
naszego Mistrza, że nie powinniśmy potępiać innych, że nie powinniśmy oceniać
po pozorach. Przecież gdyby Jezus oceniał po pozorach, to na pewno nie
spotkałby się z faryzeuszem, bo pomyślałby tak, jak Natanael „czy może być co
dobrego z faryzeusza?”. Kto z nas odważyłby się pójść i spożyć posiłek z kimś,
kto czyha na nasze potknięcie, czyha, aby nas „zniszczyć”. Do tego trzeba mieć taka
odwagę jak Chrystus.
Jezus pyta: „Czy wolno uzdrawiać w szabat, czy też nie?”
Jakby chciał uzyskać informację jakie jest zdanie faryzeuszów na ten temat, ale
nie czekając na odpowiedź uzdrawia chorego. Zatem można by pomyśleć, że
Chrystus chce przez to pokazać, że nie interesują Go zdania faryzeuszów, bo i
tak jest to raczej ich subiektywna interpretacja Prawa. To tak jakby Jezus
chciał się ich zapytać: „Co wy o tym sądzicie?”, choć i tak zrobi to, co będzie
uważał za słuszne. Chce pokazać, że to On jest Panem i nie możemy literalnie traktować
prawa, bo to zamyka nas na Jego obecność, na Wszechmoc Boga. Można też wywnioskować,
że Jezus chce pokazać jak bardzo mądrość ludzka różni się od mądrości Bożej,
jak bardzo nasze myśli są tylko i wyłącznie naszym subiektywnym postrzeganiem,
a Jego mądrość jest PRAWDĄ, a tylko na prawdzie możemy zbudować nasze życie.
Dlatego musimy słuchać głosu Boga, bo On chce przekazać nam swoją mądrość, a
polegając na niej wiemy, że dojdziemy do celu naszej wędrówki – do zbawienia. W
Pierwszej Księdze Królewskiej znajdziemy takie słowa, które ja osobiście bardzo
lubię: „Najpierw zapytaj, proszę o słowo Pańskie” i myślę, że właśnie o to
chodzi – najpierw pytać Boga o zdanie i wysłuchać Jego zdania, Jego mądrości, a
później zastosować ją w życiu, bo nasza mądrość jest zupełnie inna, a opierając
się na niej możemy bardzo szybko zbłądzić.
Faryzeusze milczeli. Czyżby nie wiedzieli, co odpowiedzieć,
a może bali się wyrażać swoje opinie przed Jezusem? Ktoś, kto ma nieczyste
sumienie, kto ma chore serce boi się rozmawiać z Jezusem, woli milczeć. Wiele
ludzi boi się modlitwy, boi się rozmowy z Bogiem. A czumu? Zapewne dlatego, że
boją się usłyszeć coś, czego usłyszeć by nie chcieli, coś co wymagałoby od nich
zmiany swojego życia.
„On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił.” Wystarczy jeden
dotyk miłości Jezusa, a będziemy uzdrowieni. I znowu musimy z pokorą przyznać,
że wiele ludzi boi się przyjąć Bożą miłość, broni się przed przyjęciem Miłości.
A powinniśmy każdego dnia modlić się o umiejętność przyjęcia Bożej miłości
całym sercem, bo tylko wtedy, gdy nasze serce będzie przepełnione Miłością,
będziemy mogli przekazywać ją dalej.
Ciekawym jest, że choroba, na którą cierpiał uzdrowiony
nazywa się wodna puchlina, z gr. ὕδρωψ, jest to historyczna nazwa choroby
objawiającej się gromadzeniem nadmiernej ilości wody, płynów w tkankach ludzkiego ciała, a Jezus odpowiada
faryzeuszom: „Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do STUDNI, nie wyciągnie go zaraz nawet w
dzień szabatu?” Przecież studnia to miejsce skąd pobieramy wodę. Czy to tylko
przypadek, że Jezus akurat używa słowa „studnia”? Przecież równie dobrze mógł
powiedzieć, „jeśli wpadnie do dołu”.
Myślę, że zdarzenie opisane w tym fragmencie Ewangelii było
chęcią pokazania faryzeuszom pewnej prawdy o Bogu, który jest Miłością, który
potrafi nawet ominąć prawo po to, by pomóc człowiekowi, a to uzdrowienie było
tylko środkiem do osiągnięcia tego celu.
A co każdy z nas odpowiedziałby w swoim sercu na pytanie
Jezusa: „Czy wolno w szabat uzdrawiać?”