czwartek, 24 kwietnia 2014

To powiedziawszy splunął na ziemię...

Jezus przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice? Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale /stało się tak/, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata. To powiedziawszy splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: Idź, obmyj się w sadzawce Siloam - co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze? Jedni twierdzili: Tak, to jest ten, a inni przeczyli: Nie, jest tylko do tamtego podobny. On zaś mówił: To ja jestem. Mówili więc do niego: Jakżeż oczy ci się otwarły? On odpowiedział: Człowiek zwany Jezusem uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: Idź do sadzawki Siloam i obmyj się. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem. Rzekli do niego: Gdzież On jest? On odrzekł: Nie wiem. Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę. Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu. Inni powiedzieli: Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki? I powstało wśród nich rozdwojenie. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy? Odpowiedział: To prorok. Jednakże Żydzi nie wierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, tak że aż przywołali rodziców tego, który przejrzał, i wypytywali się ich w słowach: Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomym urodził? W jaki to sposób teraz widzi? Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomym. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi, nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie. Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: Ma swoje lata, jego samego zapytajcie! Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: Daj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem. Na to odpowiedział: Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę. Rzekli więc do niego: Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy? Odpowiedział im: Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami? Wówczas go zelżyli i rzekli: Bądź ty sobie Jego uczniem, my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś nie wiemy, skąd pochodzi. Na to odpowiedział im ów człowiek: W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić. Na to dali mu taką odpowiedź: Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać? I precz go wyrzucili. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego? On odpowiedział: A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył? Rzekł do niego Jezus: Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie. On zaś odpowiedział: Wierzę, Panie! i oddał Mu pokłon. Jezus rzekł: Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci , którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi. Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: Czyż i my jesteśmy niewidomi? Jezus powiedział do nich: Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech wasz trwa nadal.


Każdy z nas może być niewidomym  i to niewidomym duchowo. Gdy człowiek chodzi w ciemnościach nie widzi, a jeśli widzi to na pewno słabo, natomiast kiedy spotykamy w życiu światłość zaczynamy widzieć wszystko wyraźnie - tak jak niewidomy po spotkaniu z Chrystusem. 

Ileż to osób po swoim nawróceniu, po spotkaniu Chrystusa mówił, że ich wcześniejsze życie było tak naprawdę substytutem życia, mylili przyjemność ze szczęściem, widzieli swoje życie w zupełnie innych kategoriach, a dopiero później otworzyły im się oczy, bo patrzenie na świat oczami Boga poszerza nasze spojrzenie.

W modlitwie Pańskiej mówimy: "Ojcze nasz, któryś jest w niebie" i nasze ludzkie myślenie kieruje się od razu w górę, bo tam, jak wiedzą już nawet dzieci, jest niebo. Dobrze, że kierujemy swój wzrok ku górze, bo dzięki temu możemy zdobyć się na pewne porównanie. Otóż kiedy widzimy świat z góry, np z samolotu widzimy go w pełni, "z lotu ptaka", natomiast jeśli patrzymy z naszej ludzkiej, ziemskiej perspektywy to patrzymy z "pozycji żaby", nie dostrzegamy wszystkiego tak, jak z góry, czyli w pełni. Skoro Pan Bóg mieszka w niebie, to widzi wszystko najpełniej, bo widzi cały ogląd sytuacji, a zatem warto patrzeć na świat oczami Boga.

Z tym światłem wiąże się też pewien lęk w człowieku, bo w świetle widać wszystko. Człowiek boi się światła, boi się widzieć, boi się widzieć wszystko w prawdzie, bo owocem światłości jest prawda. Człowiek boi się, bo widać jego słabości, widać jego zranienia często skryte na dnie serca. Niewidomy zatem jest odważny, bo nie bał się pokazać głębi swojego serca.

Dość dziwne jest zachowanie Jezusa - uzdrowienie wzroku błotem. Dlaczego błotem? Może dlatego, żebyśmy nie rozumieli, ale ufali, bo po co byłaby nam ufność. A może Jezusa chciał nam pokazać głębsze przesłanie tego czynu - obrzucił niewidomego błotem. To drugie tłumaczenie jest bardzo ciekawe. Człowiek, którego obrzucono błotem (pomówiono o coś, oskarżono kompletnie bezpodstawnie, wydano osą opierając się tylko na plotkach) nauczony doświadczeniem przez które przeszedł będzie głębiej patrzył na drugiego człowieka, na różnie życiowe sytuacje, bo sam doświadczył tego, jak ludzie pozornie na niego patrzyli i oskarżyli. Skutkiem dobrze przeżytej takiej sytuacji będzie to, że taki człowiek nie da oceniać drugiego człowieka z pozoru, będzie wchodził głębiej w oskarżenia, będzie próbował zrozumieć jego motywacje.

W Księdze Samuela przeczytamy takie zdanie: "nie tak bowiem człowiek widzi jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce".  I zauważmy, że Panu Bogu o to właśnie chodzi w uzdrowieniu naszego wzroku - abyśmy potrafili patrzeć tak, jak patrzy Bóg.

Jan Paweł II w ostatnich latach swojego życia definiował modlitwę jako patrzenie na Chrystusa. Dlaczego? Bo patrząc na Chrystusa uzdrawiamy swój wzrok po to, aby patrzeć na świat Jego oczami, oczami pełnymi miłości, nadziei i wiary. Patrzymy na świat tak, jak Bóg, bo On widzi wszystko i widzi wszystko najlepiej. Wzrok Jezusa jest tak czysty, że nie widzi brudu.