Wtedy Maryja rzekła:
«Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.
Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,
gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
Święte jest Jego imię -
a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją.
On przejawia moc ramienia swego,
rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.
Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia.
Ujął się za sługą swoim, Izraelem,
pomny na miłosierdzie swoje -
jak przyobiecał naszym ojcom -
na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki».
Maryja, w której łonie znajduje się Jezus idzie do Elżbiety, ta wychwala Maryję, a Matka Boża oddaję tą chwałę Bogu. I tak jest zawsze. Maryja nigdy nie zostawia chwały dla siebie, zawsze przekazuje ją Bogu. Jestem przekonany, że Maryja już wcześniej śpiewała ten hymn uwielbienia Bogu w swoim sercu, nie mogła go uzewnętrznić, bo przecież nikt z Jej otoczenia nie wiedział, że jako Dziewica poczęła z Ducha Świętego, dopiero kiedy Duch Boga oświecił Elżbietę, Maryja mogła spokojnie wyśpiewać uwielbienie Boga pełnym głosem. W tej pieśni Magnificat znajduje się 80 cytatów ze Starego Testamentu (starałem się ich doliczyć, ale nie byłem w stanie), mówią tak egzegeci i musimy im uwierzyć. I to jest niesamowite, że mimo iż w tej pieśni jest 80 cytatów, nie jest to zlepek niepasujących to siebie fragmentów, ale konkretna modlitwa, która ma sens. Wspaniała jest wrażliwość Maryi na Słowo Boże, można się od Niej tego uczyć. Jeden jedyny raz Maryja mówi tak długo w Piśmie Świętym, myślę, że dlatego, iż chce nam pokazać jak ważna w życiu jest modlitwa, rozmowa z Bogiem.
Magnificat to uwielbienie. Katechizm Kościoła Katolickiego w swoje czwartej części wymienia 5 rodzajów modlitwy: błogosławieństwa i adorację, modlitwę prośby, modlitwę wstawienniczą, modlitwę dziękczynną i modlitwę uwielbienia i podkreśla przy tym, że uwielbienie jest najbardziej bezinteresowną modlitwą, w której po prostu wyznaję, że Bóg jest Bogiem, On nie ja.
Uwielbienie to akceptacja sytuacji, nawet tej trudnej, choroby czy nieszczęścia, którą Bóg dopuszcza. Dlaczego? Bo Pan Bóg ze wszystkiego potrafi wyprowadzić dobro, tylko człowiek musi to zaakceptować i temu służy uwielbienie, wyznanie, że ja ufam Bogu ponad wszystko. Paweł mówi tyle: "Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra" Rz 8,28. Pan Bóg ze wszystkiego potrafi wyprowadzić dobro. koniec kropka. Nie ma prostszego wytłumaczenia. Tylko Bóg ma taką zdolność, która się nazywa Wszechmoc, dzięki której każdy gnój zamienia w nawóz. Przykład. Pewien ksiądz, który w czasie swojej formacji miał problem z narkotykami, wszyscy wieszali na nim psy, mówili, że nic z Ciebie nie będzie. Jedna wspólnota zajęła się nim, uwierzyła w niego, pomogli mu wyjść z nałogu i teraz jest znanym ewangelizatorem, który pomaga ludziom uzależnionym. Pan Bóg wyprowadził z tego dobro.
Uwielbienie jest bezinteresowne, nie uwielbiamy dla oczekiwanych rezultatów, ale za daną sytuację taka, jaka jest. Oczywistym jest, że gdy uczciwie wielbimy Boga, to w rezultacie coś się stanie.
Bóg ma doskonały plan na nasze życie, ale nie może doprowadzić do następnego etapu, dopóki nie zaakceptujemy obecnej sytuacji.
Uwielbienie to odwrócenie swojego wzroku od groźnych okoliczności, od niedoskonałości, a w miejsce tego spojrzenie na Boga. Jesteśmy często pokonywani, bo nie potrafimy przyjąć tego, że walka nie należy do mnie, ale do Boga. Bóg przygotował wszystko, czego potrzebujemy, a my stoimy w kącie wysilając się i próbując do tego urosnąć - to duży błąd.
Maryja nie miała po ludzku powodów do radości: jest w ciąży, nie ma męża, jest Dziewicą, w oczach Żydów się nie liczy, a Ona wtedy uwielbia Boga. To dobry przykład dla nas.