wtorek, 27 maja 2014

Maryja nauczycielką pokory...

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł."

Fragment ten najpiękniej pokazuje pokorę Maryi. Czym jest pokora? Czy chrześcijanin powinien być pokorny? Czy warto być pokornym? I dlaczego akurat Maryja ma być naszą nauczycielką pokory? Myślę, że te i inne pytania nurtują nas, gdy pochylamy się nad problemem pokory.
Pokora to prawda o człowieku, prawda o mnie. A jaka jest prawda o człowieku? Skoro Maryja ma być naszą nauczycielką pokory, to zobaczmy jak wygląda jej pokorne życie. Kiedy anioł przychodzi to Maryi mówi Jej: "bądź pozdrowiona pełna łaski", innymi słowy chce jej powiedzieć: jesteś wartościowa, masz niezbywalną godność dziecka Bożego. A co odpowiada Maryja?  "Ota ja służebnica Pańska". Oryginalny, grecki przekład Pisma świętego podaje: "ιδου η δουλη κυριου" - "Ota ja niewolnica Pańska", czyli Maryja mówi: tak, jestem pełna łaski, mam ogromną godność, ale z Bogiem, jako Boża niewolnica. I taka jest prawda o człowieku. Człowiek, kiedy żyje w przeświadczeniu swojej wielkiej godności i miłości, jaką obdarzył go Bóg stopniowo odkrywa, że tak naprawdę człowiek jest nędzą. Człowiek jest nędzą, ale Bóg go kocha.
Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże, Bóg nie dość, że stworzył nas z niczego, to jeszcze nasze życie ciągle podtrzymuje. Kiedy Pan Jezus zwracał się do boliwijskiej mistyczki Cataliny Rivas mówił do niej: "moje małe nic". Zostaliśmy stworzeni z prochu i pyłu ziemi, z gliny. Bóg stwarzając każdego z nas musiał ubrudzić sobie ręce
Stworzył nas od zero i ciągle nas stwarza, tylko, że teraz już nie od zera, od wartości ujemnej: -100, -10 czy -1000 nie wiem ilu od wartości ujemnej, bo kiedy grzeszymy Pan Bóg musi nas podnosić z głębokiego upadku. Już nas nie stwarza od zera, teraz od wartości ujemnej. Tylko musimy pamiętać, że dla Boga nie liczą się nasze upadki, dla Boga liczy się nasze powstawanie z nich.
Czy warto być pokornym? Na to pytanie odpowiada sam Bóg w swoim Słowie, kiedy mówi: "pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje" lub "pokornym wieńczy zwycięstwo".
Papież Franciszek natomiast mówił: "Siłą człowieka jest modlitwa, a pokorna modlitwa człowieka jest słabością Boga." "W piekle są wszelkiego rodzaju cnoty, ale nie ma pokory" mawiała Maria Baouardy zwana Małą Arabką. Św. Franciszek natomiast mówił, że "Bogu nie podobają się nasze cnoty bez cnoty pokory", zatem CZY WARTO?
Kolejny problem jak dążyć do pokory? I tu świadomie napisałem dążyć, bo tu na tym świecie nigdy w pełni do końca cnoty pokory nie osiągniemy. Dlaczego? Miłość własna. A ta, jak żartobliwie mawiał św. ojciec Pio umiera dopiero po naszej śmierci. Zatem jak dążyć do pokory? Po pierwsze o pokorę trzeba prosić z pychą trzeba walczyć. Po drugie: chcesz być pokornym? Przyjmuj upokorzenia. Człowiek, który cierpliwie przyjmuje upokorzenia staje się pokornym. Tylko trzeba tu zdemaskować pewien mit, że chrześcijanin to ktoś, kogo można poniżać, a on nie odezwie się ani słowem - nie o to idzie w prawdziwej pokorze, to nie jest pokora, to jest karykatura człowieczeństwa.
Maryja podyktowała takie słowa Catalinie Rivas: "człowiek nie jest bardziej człowiekiem niż wtedy, gdy zgina kolana przed Bogiem", bo tylko człowiek pokorny potrafi uklęknąć przed Bogiem i prosić o łaski. Tylko człowiek pokorny potrafi powiedzieć: Maryjo-mamusiu moja niebieska, zabiłem Twojego Syna, mój grzech zabił Twojego Syna. Wybacz, bo jeśli Ty mi wybaczysz, któż może mieć do mnie pretensje.

piątek, 9 maja 2014

Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie



 Zbliżała się pora Paschy żydowskiej, i Jezus przybył do Jerozolimy. W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Zabierzcie to stąd [i] z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Bardzo lubię i cenię ten fragment, bo dzięki niemu może najwyraźniej widać ludzkie Serce Boga, z całą pełnią bogactwa emocji. Jednocześnie ujawnia się ogrom miłości, jaka jest w Trójcy Świętej. Tak ekspresyjnie wyrażony gniew (zresztą słuszny) nie mówi nam przecież nic innego jak to, że Jezusowi zależy na chwale Ojca… a prawdziwą „chwałą Boga jest człowiek żyjący”. Jesteśmy świątynią Ducha Świętego, którą Jezus tak bardzo pragnie odbudować, bo tylko Stwórca wie, jak bardzo została zrujnowana przez grzech pierworodny. Zachwyca ta gorliwość i troska Jezusa o autentyczną miłość do Ojca i do braci. Może dlatego Jan Ewangelista (który jako jedyny czuł bijące Serce Pana, gdy oparł się o Jego pierś w Wieczerniku i widział je przebite włócznią) ten epizod umieszcza na początku działalności Jezusa (a nie jak synoptycy pod koniec) i podpiera go odmiennym cytatem ze Starego Testamentu.
To nie sama modlitwa, jako czysta formalność ma nami powodować, lecz gorliwość jako postawa serca - na wzór samego Jezusa, który tutaj ujawnia, że jest prawdziwym Lwem Judy, gotowym do żarliwej walki o chwałę Ojca i godność człowieka. Może za często „przycinamy Mu pazury i czeszemy grzywę”… dlatego nasze chrześcijaństwo pozbawione jest żaru. A przecież to ludzie gwałtowni (czyli zdeterminowani) zdobywają Królestwo Niebieskie. Prawdziwa miłość nigdy nie zgodzi się na przeciętność, a głęboka relacja nigdy nie będzie zbiorem rutynowych przepisów i zachowań.
O Jezu, daj nam serca płonące gorliwą miłością do Ojca i do bliźnich. Broń nas przed emocjonalną i duchową „bylejakością”. Naucz nas Panie sprawować świątynny kult w Duchu i prawdzie. Amen