niedziela, 21 września 2014

Lecz jednak jedzą psy okruchy spadające ze stołu ich panów...

Po odejściu stamtąd udał się Jezus w granice Tyru i Sydonu. Wtedy pewna Kananejka, wyszedłszy gdzieś z tamtych miejsc, wołała mówiąc: "Zlituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest nieszczęśliwie opętana przez złego ducha". On jednak nie odzywał się do niej żadnym słowem. Wtedy Jego uczniowie podszedłszy prosili Go, mówiąc: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami". On odezwawszy się rzekł: "Zostałem posłany tylko do zabłąkanych owiec Izraela". Ona jednak podeszła, pokłoniła się Mu i powiedziała: "Panie, pomóż mi". On odpowiadając rzekł: "To nieładnie wziąć chleb przeznaczony dla dzieci i rzucić psom". Ona na to powiedziała: "Tak, Panie, lecz jednak jedzą psy okruchy spadające ze stołu ich panów". Wówczas w odpowiedzi rzekł Jezus: "O kobieto, twoja wiara wielka. Niech ci się stanie, jak chcesz". Od tej godziny jej córka była zdrowa.

Ewangelia trudna, ale ważna. Ważna, bo prowadzi do uzdrowienia człowieka i to uzdrowienia każdego człowieka, nie tylko tej opętanej dziewczynki. Matka krzyczy: "Ulituj się nade mną, Panie". Ona zrobiła już najważniejszy krok - nazwała Jezusa z Nazaretu Panem, On już nie jest dla niej tylko synem cieśli i Maryi, jest kimś więcej, jest Bogiem. I wydawałoby się, że już wszystko zrobione, poprosiła Boga, zaraz przyjdzie uwolnienie. A tu niespodzianka. Jezus nie uwalnia córki, ale dyskutuje z matką i to jeszcze jak dyskutuje. I gdzie ten dobry Nauczyciel z Nazaretu, który wszystkim pomaga. No właśnie to robi., właśnie pomaga. On nie tylko chce pomóc tej chorej, cierpiącej, zniewolonej córce, ale także jej matce. Pytanie: w jaki sposób? Otóż, żeby przyjąć Bożą pomoc, Boże uwolnienie i uzdrowienie potrzebna jest POKORA, bo pokora to prawda o człowieku, o mnie samym, czyli to, że jestem słaby, że bez Boga upadam, że kiedy buduje na sobie jestem nieszczęśliwy, że potrzebuję Boga - taka jest prawda o człowieku. Pycha natomiast jest wtedy, kiedy siebie stawiam w miejsce Boga, czyli jestem silny, z wszystkim sobie radzę, Bóg tak naprawdę nie jest mi potrzebny i to jest własnie tragedia człowieka i smutek Boga, wtedy właśnie serce Boga płacze nad człowiekiem. W Psalmie 51, który bardzo lubię jest takie zdanie: "pokornym i skruszonym sercem Ty Boże nie gardzisz" bo takie serce, serce pokorne, jest otwarte na Boga, nie jest zatwardziałe i Bóg ma na czym pracować i pracuje i uzdrawia, bo człowiek z "pokornym i skruszonym sercem" Mu na to pozwala.

I czytając ten fragment możemy pomyśleć, że Jezus upokarza tę kobietę - porównuje ją do psa, ale nie na tym mamy się skupiać. To doświadczenie upokorzenia jest po to, aby ta kobieta stała się POKORNĄ, bo tylko wtedy będzie mogła przyjąć pomoc od Boga, uzdrowienie. Cierpliwe przyjmowanie upokorzeń prowadzi do pokory, a pokora prowadzi do przyjęcia Bożego uzdrowienia - taka jest droga.

Każdy z nas ma poranione serce, zniewolone przez rzeczy, ludzi, rzywiąania. Jezus chce je uwalniać, ale uwolnienie wcale nie jest celem samym w sobie, bo kiedy Jezus usuwa zniewolenie z serca, serce staje się puste i trzeba je napełnić Bożym błogosławieństwem, czyli miłością Boga - to jest cel uwolnienia i modlitwy o uwolnienie.Ciekawym jest, że Ewangelia wcale nie kończy się uwolnienie tej dziewczynki tylko UZDROWIENIEM, ale to temat na inną, głębszą refleksję.

W tym dochodzeniu do pełni wolności dzieci Boga pomaga nam Maryja, Ona chce, żebyśmy oddali się Jej na własność. Dlaczego? Bo Ona jako Najpokorniejsza, będzie wypraszała u Boga dla nas pokorę i dzięki temu będziemy mogli przyjąć Boże uwolnienie. 

Niepokalane Serce Maryi - bądź naszym ratunkiem