środa, 1 maja 2013

Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień...

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Wszystek lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją na środku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, kobietę tę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz»? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech Pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden Po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych. Powstał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: «Niewiasto, gdzież oni są,? Nikt cię nie potępił»? A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz». 


Jezus dopiero po powrocie z Góry Oliwnej „usiadł i nauczał ich”. Możemy domniemać, że spędzał czas na modlitwie. Daje tym samym piękny przykład głoszenia chwały Boga, a nie swojej. Każdy, kto chce głosić Chrystusa, świadczyć o Nim swoim życiem musi tak jak On trwać na modlitwie z Ojcem. On jest dla nas przykładem wypełniania woli Boga, do końca, aż po Krzyż. I trzeba nam też tak wypełniać plan, który przygotował dla nas Ojciec, a wypełnienie tego planu nie może odbyć się bez modlitwy, bez osobistego spotkania z Bogiem Ojcem przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Modlitwa jest uzdrawiającym wypełnieniem naszych zmysłów Bogiem i Jego Miłością. Nasze zmysły nie mogą zostać puste, niewypełnione, ale to od nas zależy czym je wypełnimy – obrazem Krzyża, na którym umarł Zmartwychwstały czy obrazem strony internetowej o wątpliwej treści. Nie wystarczy być blisko Boga, trzeba Go doświadczyć. Ani religijność, ani wiedza, ani moralność nie zastąpią Obecności.
„Cały lud schodził się do Niego”. Mowa Jezusa jest wynikiem spotkania z Bogiem, On swoją wiedzę czerpie z modlitwy, przez to ludzie chcą Go słuchać, chcą słuchać Bożej mądrości opartej na bojaźni Bożej, pokorze i szczerym uniżeniu. I może to jest rozwiązanie dzisiejszych problemów duszpasterskich. Odnowa Kościoła przyjdzie przez kontemplację.
„Faryzeusze przyprowadzili kobietę cudzołożną”. Zapewne nie jeden z nich nie raz z Nią cudzołożył, ale przecież to ona jest cudzołożnicą, to ją trzeba potępić. Jak oni, wysoko postawieni w hierarchii mogą przyznać się do grzechu. Przecież to tylko raz, przecież to nic takiego, przecież nikt się nie dowie. Łatwo jest prawić morały innym, potępiać ich, moralizować, głosić płomienne kazania, a o wiele trudniej zastosować to w swoim życiu.
Jak często nie potrafimy spojrzeć na drugiego człowieka oczami przepełnionymi Miłością, tak często widzimy tylko to , co powierzchowne, nie patrzymy głębiej oceniając innych, nie patrzymy na intencje, na okoliczności, na pewne uwarunkowania, a widzimy tylko czyn i to czyn, który od razu chcemy potępić, a co gorsze chcemy także potępić człowieka. I po to jest nam właśnie kontemplacja, aby nauczyć się patrzeć na człowieka jak Jezus, wiedząc, że jest słabym i grzesznym stworzeniem Bożym. Jezus nigdy nie potępia człowieka, jedynie jego zły czyn.
Spotkanie z Miłosiernym Jezusem daje nam nadzieję na przyszłość, wzbudza w nas skruchę i dostarcza przebaczenia. To spotkanie sprawia, że chcemy oddalić od siebie grzech. I nawet jeśli upadniemy, to On z otwartymi ramionami czeka na nas, aby nas podnieść. Jezus bardzo dobrze wie jak jesteśmy słabi i poranieni i dlatego zostawił nam wspaniały dar – sakrament pokuty i pojednania. Ewangelia nie jest Dobra Nowiną dla doskonałych, to Dobra Nowina dla chorych, cierpiących i grzesznych. Musimy tylko uważać – jak naucza Kościół – abyśmy „zuchwale nie grzeszyli w nadziei Miłosierdzia Bożego”.