poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie...

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni.
Zaproszenie Jezusa na wesele wydaje się być trochę przypadkowe. Można pomyśleć, że Jezus i apostołowie zostali zaproszeni ze względu na Maryję. I to Ona zwraca się bezpośrednio do Jezusa oznajmiając, że "nie mają już wina". A Jezus zwyczajnie odpowiada: "Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?" Kto by pomyślał, że Ten, który wszystkim pomaga, wszystkich uzdrawia, wszystkim błogosławi nie będzie chciał wykonać tak prostej przysługi.
Postawa Maryi to bezgraniczne zaufanie, zawierzenie całej sytuacji Jezusowi. Ona naprawdę wierzy, że to, co zrobi Jej Syn będzie wola Bożą. Mimo, że Jezus odpowiedział: "Czyż to moja lub Twoja sprawa?" Ona wie, że Chrystus nawet jeśli nie wykona tego, o co Go proszą, to uczyni coś co jest zamysłem Boga. Maryja nie nalega, aby Jezus uczynił cud. Ona tylko pokornie mówi: "Zróbcie wszystko, cokolwiek Wam powie". Czy to będzie zgodne z waszymi potrzebami czy też nie. A jak często nam zdarza się, że chcielibyśmy "wymusić" na Bogu pewien sposób rozwiązania sytuacji. Jak trudno nam przyjąć fakt, że nie zawsze Boży plan będzie zgodny z naszym, ale trzeba nam tę wolę przyjmować w postawie wiary i ufności, że Bóg pragnie naszego dobra i wie co w danym momencie potrzebujemy i co jest dla nas najważniejsze.
Jezus wykorzystuje stągwie kamienne przeznaczone do żydowskich oczyszczeń. Pokazuje tym samy pewną łączność między tym, co było, a tym, co nadchodzi; między sprawiedliwością Starego Testamentu, a Miłosierdziem Nowego. On nie chce zmienić Prawa, jedynie je wypełnić; chce po prostu napełnić żydowskie stągwie Miłością.
Postawa starosty weselnego jest przykładem dla nas w postrzeganiu świata i innych ludzi. Starosta nie wie skąd pochodzi wino, może na nie popatrzeć z pewną poznawczą czystością. A my powinniśmy wpatrywać się w postawę starosty i tak oceniać naszych braci i siostry, nie sugerując się opinią innych, bo są wśród nas tacy, którzy bardzo chętnie przekazują nam swoje spostrzeżenia na temat innych. Przez to my patrzymy na drugiego człowieka przez pryzmat opinii innych, często "życzliwych" ludzi, a powinniśmy popatrzeć z pewna świeżością nie kierując się sądami innych - tak jak starosta patrzył na wino weselne.