Gdy
duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając
spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: "Wrócę do swego domu, skąd
wyszedłem". Przychodzi i zastaje go wymiecionym i
przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów
złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego
człowieka staje się gorszy niż poprzedni».
Historia o wędrówce ducha nieczystego to
dopowiedzenie do słów Jezusa, w których mówi o Jego walce z szatanem. Podobno
jeśli podczas czytania Pisma Świętego, a właściwie modlenia się Słowem Bożym,
nie dostajesz jasnej myśli od razu i nie do końca wiesz, o co tak naprawdę Panu
Bogu chodzi, trzeba czytać do skutku – aż uderzy cię chociaż jedno słowo.
Borykając się więc ze znalezieniem odpowiedzi na pytanie: „a jak to się ma do
mojego życia?”, trafiłam wreszcie na słowo, które dało mi do myślenia i
przypomniało to, co nieraz już usłyszałam i o czym notorycznie zapominam. Gdy
szatan daje człowiekowi spokój, szuka spoczynku.
Odpocząć zazwyczaj chce ktoś, kto jest zmęczony. Diabeł męczy się wtedy, gdy
próbuje przekonać mnie do tego, że grzech jest jednak fajny, a wtedy naprzeciw
niego wychodzi Jezus (Jezus, nie ja!) i mówi mu: „Spadaj, tu nie ma dla ciebie
miejsca”. Wiedząc, że sam nie da rady pokonać łaski, która jest we mnie,
zabiera ze sobą kolegów. Wtedy jest już trudniej zawołać do Jezusa o pomoc, ale
jeśli to zrobię, On znowu powie im: „tu nie ma dla was miejsca”. Cała trudność
polega na tym, że gdy przychodzi diabeł, zamieniam się w super bohatera, który
sam sobie z nim poradzi. Zapominam, że demony co prawda drżą, tylko że nie
przede mną.
Druga rzecz związana ze spoczynkiem to
fakt, że diabeł nigdy nie zaznaje spokoju. Kilkakrotnie usłyszałam od mojego
spowiednika, że Bóg nie jest Bogiem udręczenia, lecz pokoju. A to oznacza tyle,
że kiedy ciągle czymś się zadręczam, kiedy ciągle nie potrafię oddać Mu moich
problemów i zmartwień i pozwolić Mu działać, bo On wie lepiej, co zrobić,
jestem jak diabeł. Oznacza to także, że będąc jak diabeł, który nie może zaznać
spokoju, nie mogę doświadczać Jego miłości i Królestwa, które jest dla mnie
dostępne już teraz.
I trzecie – szatan powraca, bo poza
szukaniem sobie sprzymierzeńców, nie ma nic innego do roboty.
Nie ma się co
łudzić, że kiedyś odpuści i da sobie spokój na dłużej, a ja będę się cieszyć
wolnością od jego zagrywek. Ale jest jedna pułapka, w którą łatwo wpaść –
czekanie na demona i myślenie, że skoro jest dobrze, to znaczy, że zaraz będzie
źle, bo przecież zły wróci z całym zapleczem tych, którzy stanęli po jego
stronie. Radość z bycia z Jezusem nie ma wtedy żadnego znaczenia, bo przecież
nawet jej nie zauważam.
Panie Jezu, Książe pokoju, ulituj się
nade mną grzesznikiem.