Miesiąc
maj to nie tylko miesiąc upływający pod znakiem pięknej pogody, to nie
tylko miesiąc szczególnie poświęcony Maryi, w którym w prawie każdym
kościele można usłyszeć śpiew Litanii Loretańskiej, ale to także miesiąc
związany z kapłaństwem. I moglibyśmy zadać sobie kontrowersyjne
pytanie: "Czy ja jestem kapłanem?" TAK, należę do kapłaństwa powszechnego, gdyż chrzest jest konsekracją do
powszechnego kapłaństwa, które jest uprawnieniem do składania Bogu
ofiar. Każdy z nas powinien składać Bogu ofiary. W życiu chrześcijanina
powinno odbywać się wypełnienie ofiar Starego Testamentu: modlitwa
wypełnia sens ofiary kadzielnej, ofiarne trwanie w świętości wypełnia
sens ofiarny całopalnej, a udział w Eucharystii jest wypełnieniem ofiar
biesiadnych.
Ale
miesiąc maj jest ważny szczególnie dla kapłaństwa hierarchicznego. To
właśnie w tym miesiącu diakoni Świętego Kościoła Rzymskiego otrzymują
święcenia kapłańskie, aby stać się pasterzami na wzór Jezusa Chrystusa
Najwyższego Kapłana. A czym jest to kapłaństwo? Jest poświęceniem się
dla uświęcenia innych, jest stawaniem się mostem łączącym człowieka z
transcendentnym Bogiem. Jest to ogromne wyróżnienie, ale także i
odpowiedzialne zadanie, które bez wsłuchiwania się w Boży głos staje się
zwykłym urzędniczym wypełnianiem obowiązku. Niewychowywany przez Boga
ksiądz staje się karykaturą kapłaństwa, dlatego trzeba tę drogę
powołania pokochać. Uczniowie Najwyższego Kapłana nie mogą walczyć ze
sobą i udowadniać sobie kto jest większy. Mają sobie wzajemnie służyć.
Niestety jest wielu, którzy znają na pamięć Psalm Pan jest moim Pasterzem, ale nie znają Pasterza, a Jezusa trzeba się nauczyć na pamięć.
Są
niestety i tacy, którzy w swej pysze wykradają powołanie kapłańskie, bo
jak inaczej nazwać kogoś, kto sięga po kapłaństwo okłamując swoich
przełożonych, spowiednika, kierownika duchowego, jak nie złodziejem. To
przecież w swoich przełożonych powinien widzieć wolę Kościoła, głos Boga
i to oni powinni obiektywnie ocenić jego zdolność do przyjęcia święceń.
To Kościół ocenia czy kandydat może stać się prezbiterem, a jak ma to
stwierdzić skoro nie zna całej prawdy o danym kandydacie? Módlmy się o
to, aby we wspólnocie kapłaństwa hierarchicznego było jak najmniej
takich złodziei.
Trzeba
nam też pamiętać, że każdy moment jest dobry do oczyszczenia swojego
sumienia, wyznania prawdy o sobie przełożonym, rok, dwa tygodnie czy
nawet dzień przed święceniami. Lepiej jest przeżywać radośnie swoje
życie niż żyć w smutku i z wyrzutem sumienia, że nie przyjąłem, ale
ukradłem sakrament święceń.