niedziela, 12 maja 2013

Miesiąc maj to nie tylko miesiąc upływający pod znakiem pięknej pogody, to nie tylko miesiąc szczególnie poświęcony Maryi, w którym w prawie każdym kościele można usłyszeć śpiew Litanii Loretańskiej, ale to także miesiąc związany z kapłaństwem. I moglibyśmy zadać sobie kontrowersyjne pytanie: "Czy ja jestem kapłanem?" TAK, należę do kapłaństwa powszechnego, gdyż chrzest jest konsekracją do powszechnego kapłaństwa, które jest uprawnieniem do składania Bogu ofiar. Każdy z nas powinien składać Bogu ofiary. W życiu chrześcijanina powinno odbywać się wypełnienie ofiar Starego Testamentu: modlitwa wypełnia sens ofiary kadzielnej, ofiarne trwanie w świętości wypełnia sens ofiarny całopalnej, a udział w Eucharystii jest wypełnieniem ofiar biesiadnych.
Ale miesiąc maj jest ważny szczególnie dla kapłaństwa hierarchicznego. To właśnie w tym miesiącu diakoni Świętego Kościoła Rzymskiego otrzymują święcenia kapłańskie, aby stać się pasterzami na wzór Jezusa Chrystusa Najwyższego Kapłana. A czym jest to kapłaństwo? Jest poświęceniem się dla uświęcenia innych, jest stawaniem się mostem łączącym człowieka z transcendentnym Bogiem. Jest to ogromne wyróżnienie, ale także i odpowiedzialne zadanie, które bez wsłuchiwania się w Boży głos staje się zwykłym urzędniczym wypełnianiem obowiązku. Niewychowywany przez Boga ksiądz staje się karykaturą kapłaństwa, dlatego trzeba tę drogę powołania pokochać. Uczniowie Najwyższego Kapłana nie mogą walczyć ze sobą i udowadniać sobie kto jest większy. Mają sobie wzajemnie służyć. Niestety jest wielu, którzy znają na pamięć Psalm Pan jest moim Pasterzem, ale nie znają Pasterza, a Jezusa trzeba się nauczyć na pamięć.
Są niestety i tacy, którzy w swej pysze wykradają powołanie kapłańskie, bo jak inaczej nazwać kogoś, kto sięga po kapłaństwo okłamując swoich przełożonych, spowiednika, kierownika duchowego, jak nie złodziejem. To przecież w swoich przełożonych powinien widzieć wolę Kościoła, głos Boga i to oni powinni obiektywnie ocenić jego zdolność do przyjęcia święceń. To Kościół ocenia czy kandydat może stać się prezbiterem, a jak ma to stwierdzić skoro nie zna całej prawdy o danym kandydacie? Módlmy się o to, aby we wspólnocie kapłaństwa hierarchicznego było jak najmniej takich złodziei.
Trzeba nam też pamiętać, że każdy moment jest dobry do oczyszczenia swojego sumienia, wyznania prawdy o sobie przełożonym, rok, dwa tygodnie czy nawet dzień przed święceniami. Lepiej jest przeżywać radośnie swoje życie niż żyć w smutku i z wyrzutem sumienia, że  nie przyjąłem, ale ukradłem sakrament święceń.