Gdy
tak wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus
powiedział do swoich uczniów: «Weźcie
wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w
ręce ludzi». Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było
ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać
Go o to powiedzenie.
Zawsze kiedy otwieram fragment Ewangelii i widzę, że on jest krótki, boję się, że nie będę miał o czym medytować, a w konsekwencji za kilka lat mówić o czymś ludziom. Moje ludzkie myślenie bierze górę nad Duchem i do czego prowadzi? Do niepokoju: co będę mówił, jak będę mówił i wtedy w sercu rodzi się niepokój. Tak właśnie działa ludzkie myślenie bez Boga. Matka Boża mówi tyle jesteście nieszczęśliwi, bo chcecie żyć bez Boga. A przecież Słowo Boga jest niewyczerpane i bardzo często ten krótki fragment daje więcej niż długa Ewangelia.
Ewangelia pokazuje jak wielkim pedagogiem jest Jezus: po wielkim sukcesie (spektakularne uwolnienie) na pewno apostołowie trochę "urośli" w oczach innych, bo przecież są pod skrzydłami Tego, który uwolnił chłopca (mimo, że oni sami nie zdołali wypędzić złego ducha) i myślę, co gorsze, że urośli także w swoich oczach, co było bardzo niebezpieczne dla nich. I co robi Jezus? W blasku tego sukcesu mówi im, że będzie cierpiał, że nie zawsze będzie tak słodko i kolorowo.
I z tego wypływa dla nas nauka, że kiedy nas chwalą, to możemy popaść w pychę. I co wtedy zrobić? Mówić: "nie, to nie prawda, ja tego dobra nie zrobiłem, ja taki dobry nie jestem itd" - czyli kłamać, bo przecież wszyscy dobrze wiedzą, że to ja zrobiłem, że ja taki jestem? Odpowiedź: Nie, nie takie jest Boże rozwiązanie. Mam stanąć w prawdzie powiedzieć: "dziękuję, BOGU CHWAŁA", bo kiedy oddam od razu za to chwałę Bogu, to ona nie należy już do mnie, ale do Niego i ja w pychę nie wpadam. Bo mądry to nie ten, który wszystko wie, ale ten, który wie, że wszystko co ma pochodzi od Boga.
Dalej Ewangelia pokazuje nie tylko pedagogiczną postawę Jezusa, ale także dwie tragiczne postawy Jego uczniów, czyli nas wszystkich. Pierwsza z nich to fakt, że Apostołowie mieli zachować w sercu te słowa o wydaniu w ręce ludzi. Ich błędem wcale nie jest to, że ich nie rozumieli, ale to, że nie zachowali ich w pamięci serca, bo przecież Maryja też wielu rzeczy nie rozumiała, nie rozumiała tego, że będzie Matką Bożą, tego, że pocznie bez męża, tego, że Jezus trzy dni spędził w świątyni, w domu swego Ojca, a Ona wraz z Józefem szukali Go w czasie powrotu z Jerozolimy do domu, Ona wiele nie rozumiała, ale zachowywała "wszystkie te sprawy w sercu",Jej serce stało się szkatułką Bożych tajemnic. I co dzięki temu? Ona stała pod krzyżem, a nie Apostołowie, w momencie kiedy Jezus oddawał za mnie i za Ciebie życie, kiedy pokonał śmierć, zło i grzech, Ona była przy Nim. Dlaczego? Bo zachowywała wszystkie sprawy w sercu
Jaka nauka dla nas? Bardzo często jest tak, że czytam Słowo od Boga i tak jakby ono mnie nie dotyczyło, jakby nie było na dany czas, jakbym go nie rozumiał. Co wtedy zrobić? Zachować je w pamięci serca jak Maryja. Dzięki temu kiedy przyjdzie sytuacja, kiedy przyjdzie jakiś problem, Bóg wyciągnie to Słowo na wierch z Twojego serca i dopiero wtedy je zrozumiesz, ale musisz mieć je w sercu. I wtedy tak jak Maryja wytrzymasz pok krzyżem.
Druga z tych postaw uczniów to to, że bali się Go zapytać. Straszna postawa człowieka przed Bogiem. Człowiek boi się Boga i nie jest to bojaźń Boża - dar Ducha Świętego, to zwykły lęk, który skutkuje tym, że moja relacja z Bogiem nie jest autentyczna. Nasz ojciec niebieski naprawdę chce żebyśmy wykrzyczeli przed Nim naszą nędzę, nasze problemy, nasze niezrozumienie, dzięki temu nasza relacja będzie żywa, przyjacielska, a nie skostniała i "politycznie poprawna" - Bóg tego nie chce, Bóg chce szczerości. Bóg jest prawdą, a prawda domaga się prawdy
Zawsze kiedy otwieram fragment Ewangelii i widzę, że on jest krótki, boję się, że nie będę miał o czym medytować, a w konsekwencji za kilka lat mówić o czymś ludziom. Moje ludzkie myślenie bierze górę nad Duchem i do czego prowadzi? Do niepokoju: co będę mówił, jak będę mówił i wtedy w sercu rodzi się niepokój. Tak właśnie działa ludzkie myślenie bez Boga. Matka Boża mówi tyle jesteście nieszczęśliwi, bo chcecie żyć bez Boga. A przecież Słowo Boga jest niewyczerpane i bardzo często ten krótki fragment daje więcej niż długa Ewangelia.
Ewangelia pokazuje jak wielkim pedagogiem jest Jezus: po wielkim sukcesie (spektakularne uwolnienie) na pewno apostołowie trochę "urośli" w oczach innych, bo przecież są pod skrzydłami Tego, który uwolnił chłopca (mimo, że oni sami nie zdołali wypędzić złego ducha) i myślę, co gorsze, że urośli także w swoich oczach, co było bardzo niebezpieczne dla nich. I co robi Jezus? W blasku tego sukcesu mówi im, że będzie cierpiał, że nie zawsze będzie tak słodko i kolorowo.
I z tego wypływa dla nas nauka, że kiedy nas chwalą, to możemy popaść w pychę. I co wtedy zrobić? Mówić: "nie, to nie prawda, ja tego dobra nie zrobiłem, ja taki dobry nie jestem itd" - czyli kłamać, bo przecież wszyscy dobrze wiedzą, że to ja zrobiłem, że ja taki jestem? Odpowiedź: Nie, nie takie jest Boże rozwiązanie. Mam stanąć w prawdzie powiedzieć: "dziękuję, BOGU CHWAŁA", bo kiedy oddam od razu za to chwałę Bogu, to ona nie należy już do mnie, ale do Niego i ja w pychę nie wpadam. Bo mądry to nie ten, który wszystko wie, ale ten, który wie, że wszystko co ma pochodzi od Boga.
Dalej Ewangelia pokazuje nie tylko pedagogiczną postawę Jezusa, ale także dwie tragiczne postawy Jego uczniów, czyli nas wszystkich. Pierwsza z nich to fakt, że Apostołowie mieli zachować w sercu te słowa o wydaniu w ręce ludzi. Ich błędem wcale nie jest to, że ich nie rozumieli, ale to, że nie zachowali ich w pamięci serca, bo przecież Maryja też wielu rzeczy nie rozumiała, nie rozumiała tego, że będzie Matką Bożą, tego, że pocznie bez męża, tego, że Jezus trzy dni spędził w świątyni, w domu swego Ojca, a Ona wraz z Józefem szukali Go w czasie powrotu z Jerozolimy do domu, Ona wiele nie rozumiała, ale zachowywała "wszystkie te sprawy w sercu",Jej serce stało się szkatułką Bożych tajemnic. I co dzięki temu? Ona stała pod krzyżem, a nie Apostołowie, w momencie kiedy Jezus oddawał za mnie i za Ciebie życie, kiedy pokonał śmierć, zło i grzech, Ona była przy Nim. Dlaczego? Bo zachowywała wszystkie sprawy w sercu
Jaka nauka dla nas? Bardzo często jest tak, że czytam Słowo od Boga i tak jakby ono mnie nie dotyczyło, jakby nie było na dany czas, jakbym go nie rozumiał. Co wtedy zrobić? Zachować je w pamięci serca jak Maryja. Dzięki temu kiedy przyjdzie sytuacja, kiedy przyjdzie jakiś problem, Bóg wyciągnie to Słowo na wierch z Twojego serca i dopiero wtedy je zrozumiesz, ale musisz mieć je w sercu. I wtedy tak jak Maryja wytrzymasz pok krzyżem.
Druga z tych postaw uczniów to to, że bali się Go zapytać. Straszna postawa człowieka przed Bogiem. Człowiek boi się Boga i nie jest to bojaźń Boża - dar Ducha Świętego, to zwykły lęk, który skutkuje tym, że moja relacja z Bogiem nie jest autentyczna. Nasz ojciec niebieski naprawdę chce żebyśmy wykrzyczeli przed Nim naszą nędzę, nasze problemy, nasze niezrozumienie, dzięki temu nasza relacja będzie żywa, przyjacielska, a nie skostniała i "politycznie poprawna" - Bóg tego nie chce, Bóg chce szczerości. Bóg jest prawdą, a prawda domaga się prawdy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz